Heej, wracam po dosyć długim czasie z kolejną recenzją:


Tytuł:
Miasto
kości
Autor: Cassandra Clare
Ilość stron: 506
Autor: Cassandra Clare
Ilość stron: 506
Wydawnictwo:
MAG
„W
tym momencie drzwi się otworzyły, a Jocelyn wydała cichy okrzyk.
– Jezu!
– To tylko ja – odezwał się Simon. – Choć już mi mówiono, że podobieństwo jest uderzające.”
– Jezu!
– To tylko ja – odezwał się Simon. – Choć już mi mówiono, że podobieństwo jest uderzające.”
Clary jest zwyczajną
nastolatką o artystycznej duszy. Uwielbia malować i spotykać się
ze swoim jedynym przyjacielem Simonem. Jednak w ciągu jedenego
wieczoru jej życie diametralnie się zmnienia. Wybiera się na
imprezę do jednego z popularnych klubów. Nietrudno się domyślić,
że jest niewłaściwe miejsce i niewłaściwa pora. Zauważa trójkę
nastolatków z podobnymi do siebie tatuażami, których raczej trudno
zaliczyć do przeciętnych. Dodatkowym problemem jest to, że tylko
Clary ich widzi, a sprawa całkowicie się komplikuje, kiedy znika
matka dziewczyny.
„(…)
bardzo łatwo jest stracić wszystko, co uważało się za dane na
zawsze.”
„Miasto kości” oraz
cała seria „Darów Anioła” trafia na moją listę ulubionych
książek. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam to cudeńko, raczej nie
byłam przekonana do przeczytania go. Książka zdecydowanie należy
do tych, których nie powinno się oceniać po okładce. Słyszałam
pełno, różnych opinii, zarówno dobrych i złych na temat „Miasta
Kości”, aż w końcu postanowiłam zabrać się zaczytanie i...
następnego dnia zamawiałam kolejne części w bibliotece.
–
Przepraszam,
że cię uderzyłam – bąknęła Clary.
Jace przestał nucić.
– Cieszę się, że uderzyłaś mnie, a nie Aleca. On by ci oddał.
Jace przestał nucić.
– Cieszę się, że uderzyłaś mnie, a nie Aleca. On by ci oddał.
Szczególnie polubiłam
bohaterów: Clary ze swoim charakterem i pasją do malowania, Jace'a,
jego odwagę i uwagi od których nie raz prawie płakałam ze
śmiechu, opiekuńczość Simon'a i wiele innych wspaniałych osób,
które mogłabym opisać, jednak nie chcę wszystkiego zdradzić, bo
mam nadzieję, że ktoś po przeczytaniu tego tekstu zabierze się do
lektury.
„Kocham
cię. Będę cię kochał do dnia, w którym umrę. A jeśli po tym
jest jakieś życie,
to
wtedy też będę cię kochał.”
Podziwiam autorkę za
wymyślenie tak ciekawej fabuły, w której pełno zwrotów akcji,
fantastycznych bohaterów, z którymi nie można się nudzić oraz
masę innych rzeczy, które włożyła w tą książkę. Clare ma
świetny sposób pisania. Opowieść jest wciągająca, lekko się ją
czyta, mimo ilości stron, która jest dla niektórych zapewne
przerażająca i wręcz odstrasza od czytania. Jest dużo świetnych
dialogów, przy których można się i pośmiać, i popłakać.
"-
Nie traktuj mnie z góry.
- Trudno byłoby mi traktować ciebie z dołu. Jesteś za niska.”
- Trudno byłoby mi traktować ciebie z dołu. Jesteś za niska.”
Podsumowując „Miasto
Kości” jest świetną lekturą dla miłośników sensacji,
niepoprawnych romantyków, osób lubiących fantastykę, czyli
właściwie dla każdego. Zdecydowanie polecam, jednak ostrzegam,
książka powoduje rozkojarzenie, nie dziwcie się, kiedy podczas
czytania w szkole/domu/autobusie ludzie będą na Was dziwnie
patrzeć. Tej książki nie da się przeczytać bez okazywania
jakichkolwiek uczuć.
„Nie
możesz ratować innych, dopóki nie uratujesz siebie.”
Przed
przeczytaniem rozdziału 21. zaleca się skonsultowanie ze
specjalistą, najlepiej dobrym przyjacielem lub
psychologiem(przepraszam, musiałam :P)
Do następnego, Werka xx




